poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 3.

*...* 


Weszliśmy do klubu. Było już tam dość dużo ludzi. Poszliśmy do loży, gdzie siedzieli przyjaciele mojego brata i jego dziewczyny. Przywitaliśmy się i od razu poszliśmy na parkiet. Dobra muzyka sprawiała, że świetnie się bawiłam. Po jakiś dwudziestu minutach razem z Magdą, poszłam do loży. Czekały już na nas drinki, więc zaczęłyśmy je pić. Alan razem ze swoim przyjacielem, Wojtkiem rozkręcali imprezę na DJ' ce. Było widać, że się świetnie bawili. Po jakieś chwili Alan przyszedł po Magdę i poszli tańczyć. Ja w loży, zostałam z Anią (przyjaciółka Magdy i Alana), zaczęłyśmy rozmawiać:
-Długo tu już jesteś?- zapytała.
-Wczoraj przyleciałam.- odpowiedziałam.
-To dopiero zaczynasz wakacje?
-No tak, pierwsza impreza!- zaśmiałam się.
-No trzeba się bawić!.- powiedziała Anka i wzięła mnie za rękę. Poszłyśmy na parkiet i tańczyłyśmy przez jakąś godzinę. Potem do klubu przyszli piłkarze. Na początku, nikt nie widział o co chodzi, ale okazało się, że będą się bawić razem z nami. Alan z Wojtkiem od razu „spiknęli” się z takimi dwoma i byli na DJ' ce. Z dziewczynami poszłyśmy do loży. Po jakiś chwili, chłopaki przyszli nam przedstawić piłkarzy.
-A to właśnie jest moja kochana, Magda.- powiedział Alan do piłkarzy.
-Cześć?- powiedziała Magda.
-Hej, jestem Neymar.- powiedział piłkarz, podając rękę Magdzie.- Miło mi Cię poznać.
-Mnie również.- odpowiedziała Magda, jakby troszkę zaskoczona.
-To jest Kamila, moja siostra.- dodał Alan.- A to Ania, moja przyjaciółka.
-Cześć.- powiedział Ney.
-Hej.- odpowiedziałam.
Przywitali się z nami jeszcze inni piłkarze, ale po jakieś dłuższej chwili poszli na parkiet i tańczyli se swoimi dziewczynami. Ja zostałam sama. Wzięłam telefon i sprawdziłam facebooka i instagrama. Miałam parę wiadomości od koleżanek, więc odpisałam. Gdy kończyłam odpisywać na ostatnią wiadomość, usłyszałam głos i uniosłam głowę w górę:
-Pewnie Twój chłopak za Tobą tęskni, co?-zapytał Neymar.
-Nie mam chłopaka.- odpowiedziałam.
-To pewnie przyjaciółka?- zapytał.
-Pudło!
-Mama?- zaczął się śmiać.
Zrobiło mi się smutno. Przeprosiłam Neymar i wyszłam z klubu. Gdy stałam niedaleko klubu, Neymar podszedł do mnie i zapytał:
-Co się stało?
-Nic.- odpowiedziałam.
-Przecież widzę.- odparł.
-To źle widzisz.- rzekłam.
-Powiesz mi?- zapytał.
-Nie!- odpowiedziałam i poszłam w stronę ławki.
-Gdzie idziesz?- zapytał.
-Przed siebie.- odpowiedziałam.
-Serio?- zapytał.
-Nie naprawdę.- odpowiedziałam, złośliwie.
-Dobra, wróćmy do klubu.- zaproponował.
-To wracaj, ja zostaję.- odpowiedziałam i usiadłam na ławce.
-Jak chcesz.- powiedział i poszedł do klubu.
Po jakiś dziesięciu minutach, Alan przyszedł do mnie i powiedział:
-Co się stało?
-Nic.- powiedziałam.
-Przecież widzę, Kami co jest?- Alan na serio, zaczął się martwić.
-Odpisywałam Olce, i ten frajer się zapytał czy piszę z mamą.- powiedziałam i przytuliłam się do brata.
-Kamila, nie możesz cały czas o tym myśleć. To co się stało, to nie Twoja wina.- powiedział.
-Wiem, ale nie masz pojęcia jak mi ich brakuje.- dodałam i zaczęłam płakać.
-Wiem mi też ich brakuje. I nie płacz, makijaż sobie zepsujesz!- odparł i zaczął wycierać moje łzy.
-Coś się stało?- zapytał Neymar, podchodząc do nas.
-Nie, nic.- odpowiedziałam.- Idziemy do klubu?
-Okey.- odpowiedział i razem z Alanem poszliśmy do klubu.
Było już godzina 0115 , więc impreza się rozkręcała. Poszłam do dziewczyn, które tańczyły z piłkarzami. Razem z Neymarem i Alanem dołączyliśmy do nich i zaczęliśmy tańczyć. Świetnie się bawiłam. Około godziny 0430, razem z Alanem i Magdą pojechaliśmy do domu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 3! I małe info: każdy następny rozdział będzie dodawany, co niedziele! Pozdrawiam :)

niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 2.

*...* 

Wzięłam z pokoju telefon i od razu zeszłam na dół. Wyszłam z domu i poszłam z stronę Magdy, która właśnie rozmawiała przez telefon.
-Dzwonił Alan.- powiedziała po chwili.- Właśnie chce podpisać umowę na ten budynek.
-To chyba dobrze, nie?- zapytałam.
-Pewnie, że dobrze.- odpowiedziała.- Gotowa?
-Tak, możemy iść.- odpowiedziałam.
-Podskoczymy tylko do sąsiada po Lunę, okey?- zapytała.
-Pewnie, Luna to ten śliczny lablador?- zapytałam.
-Zgadłaś! Skąd wiedziałaś?- zapytała zdziwiona.
-Alan wysyłał mi na facebook'u zdjęcia jakiegoś labladora i tak pomyślałam, że to ona.- odpowiedziałam.
-Tak to ona. Moja kochana sunia.- powiedziała Magda.
Po jakiś dwóch minutach byłyśmy już pod domem sąsiada Magdy i Alana. Magda poszła po psa, a ja nie musiałam czekać na nią długo po już po chwili na czerwonej smyczy miała Lunę. Poszłyśmy więc na spacer. Szłyśmy uliczkami Barcelony, aż doszłyśmy na plażę. Szłyśmy brzegiem morza, a Luna biegała w wodzie. Dużo też rozmawiałyśmy na temat moich studiów. Nie wiedziałam na co się zdecydować, ale mam jeszcze trzy miesiące na wybór. Rozmawiałyśmy też o pomyśle na klub fitness. Magda opowiedziała mi jak to wszystko będzie wyglądać. Rozmawiałyśmy tak chyba z dwie godziny, aż w końcu powiedziałam:
-Usiądźmy na chwilę.
-Okey.- odpowiedziała Magda.
Usiadłyśmy na piasku, ja wzięłam telefon i zrobiłam kilka fotek tego pięknego widoku.
-Jak tu pięknie.- rzekłam.
-No i to bardzo, ciesze się, że to tu się przeprowadziliśmy.- powiedziała.
-Dobrze wam tu będzie.- dodałam.
-Mam nadzieję.- odpowiedziała.
-Na pewno tak będzie, tylko teraz pomyślcie nad ślubem.- powiedziałam.
-Tak jasne, Alan i ślub. Już to widzę.- powiedziała Magda i zaczęła się śmiać.
-No ja też sobie tego nie wyobrażam, ale kto to wie.- odpowiedziałam i też zaczęłam się śmiać.- Zbieramy się?
-Pewnie, chodzimy tu już chyba z dwie godziny.- powiedziała.
-Która w ogóle jest?- zapytałam.
-Dokładnie.- spojrzała na ekran telefonu- 1231.- odpowiedziała.
-Yhym.. Szybko to zleciało.- odpowiedziałam.
-No i to bardzo.- odpowiedziała.- To co idziemy już do domu?
-No chodźmy.- odpowiedziałam.
W drodze powrotnej Magda zaproponowała mi, żeby razem z nią wybrać sprzęt i inne rzeczy do klubu. Zgodziłam się. Zaplanowałyśmy, że jutro pojedziemy i zobaczymy sprzęt. Rozmawiałyśmy długo. Po jakiś czterdziestu minutach byłyśmy już w domu. Weszłyśmy i od razu poszłyśmy do salonu.
-Jajku ale ona brudna.- powiedziała Magda, patrząc na Lunę.- Chyba pójdę ją wykąpać.- zasugerowała.
-No idź, nie będzie wam domu brudzić. To może ja dzisiaj zrobię obiad?- zapytałam.
-Pewnie. A co będzie?- zapytała.
-Zobaczymy co macie w lodówce.- odpowiedziałam.
-Coś tam mamy.- zaśmiała się Magda i poszła z Luną na górę.
Ja za to poszłam do kuchni. Otwarłam lodówkę, zobaczyłam piersi z kurczaka i od razu je wzięłam. Od razu wiedziałam co zrobię. Po jakiś 30 minutach Magda wykąpała już psa i zeszła na dół. Ja kończyłam obiad.
-Ale tu pięknie pachnie. Co gotujesz?- zapytała.
-Zobaczysz. Zrobię tylko sałatkę i możemy jeść.- odpowiedziałam.
-A Alan? Nie czekamy na niego?- zapytała.
-Alan jest na ogródku, rozmawia z kimś przez telefon.- odpowiedziałam.
-Aha. Pójdę do niego.- powiedziała i poszła do mojego brata.
Ja zaczęłam robić sałatkę. Po dłużej chwili byłam gotowa. Zaczęłam rozkładać talarze, szklanki i sztućce na stół, dodałam jeszcze serwetki. Akurat gdy skończyłam Alan i Magda weszli do jadalni.
-Mmm. Ale tu pachnie.- powiedział Alan.- Nie mów że zrobiłaś te pysznego kurczaka.
-Właśnie tak.- odpowiedziałam.
Usiedliśmy do stołu. Nałożyłam Alanowi i Magdzie sałatkę i kurczaka. Później sama sobie nałożyła m i zaczęliśmy jeść. Po jakiś trzydziestu minutach skończyliśmy. Musiała im bardzo smakować bo nic nie zostało.
-Było pyszne. Dziękuję.- powiedziała Magda.
-Na zdrowie.- odpowiedziałam.
-A ja nie mam słów, żeby to opisać. To było rewelacyjne.- powiedział Alan.
-Cieszę się, że wam smakowało.- odpowiedziałam.
-To ja pozmywam, a wy idzie sobie do ogrodu.- powiedział Alan.
-No dobra to idziemy.- powiedziała Magda.- Idziemy do basenu?
-Pewnie. Tylko pójdę na górę i się przebiorę w strój.- powiedziałam.
-No ja też idę.- powiedziała Magda.

Razem poszłyśmy do góry. Ubrałyśmy stroje, ja wybrałam ten: 


i po dziesięciu minutach zeszłyśmy na dół. Od razu poszłyśmy do ogrodu. Na dworze było 31o C, więc było bardzo gorąco. Wskoczyłyśmy do basenu, woda była idealna, czułam jak chłodzi moje ciało. W basenie pływałyśmy i wygłupiałyśmy się. Po jakiś dwudziestu minutach Alan przyniósł na drinki, wtedy dopiero wyszłyśmy z wody. Na dworze spędziliśmy bardzo dużo czasu. Chyba całe popołudnie i wieczór. Około godziny 1930, Alan zaproponował nam czybyśmy się chciały pójść na jakąś imprezę. W końcu była sobota wieczór, to czemu nie. Zgodziłyśmy się. Od razu szłyśmy się szykować. Poszłam na górę, wzięłam prysznic i umyłam włosy bo miałam całe od chloru. Po jakiś dwudziestu minutach byłam gotowa. Zrobiłam mocniejszy makijaż, który wyglądał tak:



 fryzurę zrobiłam taką: 



Gdy skończyłam poszła do pokoju i wybrałam ubrania w których pójdę na imprezę. Wybrałam tą sukinkę: 

i te buty:



Do tego wzięłam jeszcze małą czarną torebkę. Po jakieś godzinie byłam gotowa, Magda też. Więc mogliśmy wyjść już na imprezę. Pod dom podjechała taksówka. Wsiedliśmy i po jakiś piętnastu minutach byliśmy przed najlepszym klubem w Barcelonie. To tutaj zawsze bawią się wszystkie gwiazdy, tak przynajmniej powiedział mi Alan.  
-------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim! Jest już 2 rozdział. Chciałam was bardzo przeprosić, że tak długo czekaliście. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Czekam na komentarze. ^.^
8 kom.= 3 rozdział. :) 

niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 1.

*...*

Rano obudził mnie dzwoniący telefon. Odebrałam, okazało się że to moja ciocia. Chciała, dowiedzieć się czy już doleciałam do Hiszpanii. Uspokoiłam ciocię, że jestem cała i zdrowa i skończyłam z nią rozmawiać. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Po jakiś 20 minutach byłam gotowa. Rozczesałam włosy i zostawiłam je mokre, zrobiłam jeszcze lekki makijaż i poszłam do pokoju się ubrać wybrałam to:



Gdy się już ubrałam zeszłam na dół, gdzie był tam już mój brat Alan ze swoją dziewczyną Magdą.
-Cześć.- powiedziałam i podeszłam żeby się przywitać.
-Hej.- odpowiedzieli równocześnie.
-Wyspałaś się?- zapytał Alan.
-Tak, gdyby nie ciocia Jadzia to bym jeszcze spała.- odpowiedziałam.
-A co już się o Ciebie martwi?- zapytała Magda.
-Tak i to jeszcze jak.- powiedziałam, niezadowolona.
-Musisz jej to wybaczyć, ale wiesz jaka ona jest.- powiedział Alan.
-No wiem. Może nie rozmawiajmy już o tym, ok?- zapytałam.
-Ok, ok.- odpowiedział.
-Kamila, zrobić Ci śniadanie.- zapytała Magda.
-Nie musisz, sama mogę sobie zrobić.- odpowiedziałam.
-Ale jesteś gościem, więc Ci zrobię.- odpowiedziała wyjmując coś z szafki.- Na co masz ochotę?
-Mogą być płatki.- odpowiedziałam siadając na krzesło.
-Już się robi.- odpowiedziała.
-Dobra dziewczyny bawcie się dobrze, ale ja muszę lecieć na to spotkanie w sprawie tej umowy o ten budynek.- powiedział Alan zakładając zegarek na rękę.
-No dobra leć.- powiedziała Magda całując mojego brata.
-Pa.- odpowiedział Alan, dając mi jeszcze buziaka na pożegnanie i wyszedł z domu.
-Mogę się zapytać, o jaki budynek chodzi?- zapytałam.
-Pewnie.- powiedziała Magda, podając mi miseczkę z płatkami.- Razem z Alanem chcemy otworzyć klub fitness.
-Ale świetny pomysł, pewnie Twój?- zapytałam śmiejąc się.
-Po części też Alana, chcemy połączyć nasze pasje. Ja będę prowadzić zajęcia z zumby, a Alan będzie trenerem na siłowni.- odpowiedziała.
-Fajnie, podoba mi się to.- odpowiedziałam, jedząc śniadanie.
-A ty, wybrałaś już kierunek studiów?- zapytała Magda.
-Jak na razie, to jeszcze nie jestem pewna na sto procent, ale mam w planach coś z sportem.- odpowiedziałam.
-To świetnie!- powiedziała.
-Też tak myślę. Dziękuję za pyszne śniadanie.- podziękowałam i włożyłam miskę do zlewu.
- Na zdrowie. Może masz ochotę na jakiś spacer po Barcelonie? Pokaże Ci kilka wspaniałych miejsc. Co ty na co?- zapytała.
-Pewnie z miłą chęcią. Wezmę tylko telefon i możemy iść.- powiedziałam, wychodząc z kuchni.
-Ok, leć będę czekać przed domem.- powiedziała.
-Zaraz będę.- odpowiedziałam i poszłam na górę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim! No i  jest 1 rozdział jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach. 
5 kom.= 2 rozdział / Pozdrawiam :) 

Bohaterowie.

Kamila- normalna 19- latka, aktualnie przebywa w Hiszpanii. Czy to co  ją spotkało w przeszłości zmieni jej życie? 

Alan- brat Kamili, ma 23 lata. Zawodnik MMA, razem z dziewczyną mieszka w Hiszpanii.

Magda- dziewczyna Alana, ma 23 lata, jest profesjonalną tancerką.

Neymar Jr- piłkarz FC Barcelony, ma 23 lata, mieszka w Hiszpanii.

Rafaela - siostra Neymara, ma 19 lat.

W opowiadani pojawią się też:

- przyjaciele wszystkich bohaterów, 
- piłkarze FC Barcelony, 
- przypadkowe osoby. 


------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim! Witam was na moim blogu, Opowiadanie, które będę pisać będzie opowiadać sytuację z życia Kamili. Postaram się, żeby rozdziały były dodawane systematycznie, czyli w każdy weekend. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i zostaniecie tu na dłużej. Pozdrawiam. :)