niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 2.

*...* 

Wzięłam z pokoju telefon i od razu zeszłam na dół. Wyszłam z domu i poszłam z stronę Magdy, która właśnie rozmawiała przez telefon.
-Dzwonił Alan.- powiedziała po chwili.- Właśnie chce podpisać umowę na ten budynek.
-To chyba dobrze, nie?- zapytałam.
-Pewnie, że dobrze.- odpowiedziała.- Gotowa?
-Tak, możemy iść.- odpowiedziałam.
-Podskoczymy tylko do sąsiada po Lunę, okey?- zapytała.
-Pewnie, Luna to ten śliczny lablador?- zapytałam.
-Zgadłaś! Skąd wiedziałaś?- zapytała zdziwiona.
-Alan wysyłał mi na facebook'u zdjęcia jakiegoś labladora i tak pomyślałam, że to ona.- odpowiedziałam.
-Tak to ona. Moja kochana sunia.- powiedziała Magda.
Po jakiś dwóch minutach byłyśmy już pod domem sąsiada Magdy i Alana. Magda poszła po psa, a ja nie musiałam czekać na nią długo po już po chwili na czerwonej smyczy miała Lunę. Poszłyśmy więc na spacer. Szłyśmy uliczkami Barcelony, aż doszłyśmy na plażę. Szłyśmy brzegiem morza, a Luna biegała w wodzie. Dużo też rozmawiałyśmy na temat moich studiów. Nie wiedziałam na co się zdecydować, ale mam jeszcze trzy miesiące na wybór. Rozmawiałyśmy też o pomyśle na klub fitness. Magda opowiedziała mi jak to wszystko będzie wyglądać. Rozmawiałyśmy tak chyba z dwie godziny, aż w końcu powiedziałam:
-Usiądźmy na chwilę.
-Okey.- odpowiedziała Magda.
Usiadłyśmy na piasku, ja wzięłam telefon i zrobiłam kilka fotek tego pięknego widoku.
-Jak tu pięknie.- rzekłam.
-No i to bardzo, ciesze się, że to tu się przeprowadziliśmy.- powiedziała.
-Dobrze wam tu będzie.- dodałam.
-Mam nadzieję.- odpowiedziała.
-Na pewno tak będzie, tylko teraz pomyślcie nad ślubem.- powiedziałam.
-Tak jasne, Alan i ślub. Już to widzę.- powiedziała Magda i zaczęła się śmiać.
-No ja też sobie tego nie wyobrażam, ale kto to wie.- odpowiedziałam i też zaczęłam się śmiać.- Zbieramy się?
-Pewnie, chodzimy tu już chyba z dwie godziny.- powiedziała.
-Która w ogóle jest?- zapytałam.
-Dokładnie.- spojrzała na ekran telefonu- 1231.- odpowiedziała.
-Yhym.. Szybko to zleciało.- odpowiedziałam.
-No i to bardzo.- odpowiedziała.- To co idziemy już do domu?
-No chodźmy.- odpowiedziałam.
W drodze powrotnej Magda zaproponowała mi, żeby razem z nią wybrać sprzęt i inne rzeczy do klubu. Zgodziłam się. Zaplanowałyśmy, że jutro pojedziemy i zobaczymy sprzęt. Rozmawiałyśmy długo. Po jakiś czterdziestu minutach byłyśmy już w domu. Weszłyśmy i od razu poszłyśmy do salonu.
-Jajku ale ona brudna.- powiedziała Magda, patrząc na Lunę.- Chyba pójdę ją wykąpać.- zasugerowała.
-No idź, nie będzie wam domu brudzić. To może ja dzisiaj zrobię obiad?- zapytałam.
-Pewnie. A co będzie?- zapytała.
-Zobaczymy co macie w lodówce.- odpowiedziałam.
-Coś tam mamy.- zaśmiała się Magda i poszła z Luną na górę.
Ja za to poszłam do kuchni. Otwarłam lodówkę, zobaczyłam piersi z kurczaka i od razu je wzięłam. Od razu wiedziałam co zrobię. Po jakiś 30 minutach Magda wykąpała już psa i zeszła na dół. Ja kończyłam obiad.
-Ale tu pięknie pachnie. Co gotujesz?- zapytała.
-Zobaczysz. Zrobię tylko sałatkę i możemy jeść.- odpowiedziałam.
-A Alan? Nie czekamy na niego?- zapytała.
-Alan jest na ogródku, rozmawia z kimś przez telefon.- odpowiedziałam.
-Aha. Pójdę do niego.- powiedziała i poszła do mojego brata.
Ja zaczęłam robić sałatkę. Po dłużej chwili byłam gotowa. Zaczęłam rozkładać talarze, szklanki i sztućce na stół, dodałam jeszcze serwetki. Akurat gdy skończyłam Alan i Magda weszli do jadalni.
-Mmm. Ale tu pachnie.- powiedział Alan.- Nie mów że zrobiłaś te pysznego kurczaka.
-Właśnie tak.- odpowiedziałam.
Usiedliśmy do stołu. Nałożyłam Alanowi i Magdzie sałatkę i kurczaka. Później sama sobie nałożyła m i zaczęliśmy jeść. Po jakiś trzydziestu minutach skończyliśmy. Musiała im bardzo smakować bo nic nie zostało.
-Było pyszne. Dziękuję.- powiedziała Magda.
-Na zdrowie.- odpowiedziałam.
-A ja nie mam słów, żeby to opisać. To było rewelacyjne.- powiedział Alan.
-Cieszę się, że wam smakowało.- odpowiedziałam.
-To ja pozmywam, a wy idzie sobie do ogrodu.- powiedział Alan.
-No dobra to idziemy.- powiedziała Magda.- Idziemy do basenu?
-Pewnie. Tylko pójdę na górę i się przebiorę w strój.- powiedziałam.
-No ja też idę.- powiedziała Magda.

Razem poszłyśmy do góry. Ubrałyśmy stroje, ja wybrałam ten: 


i po dziesięciu minutach zeszłyśmy na dół. Od razu poszłyśmy do ogrodu. Na dworze było 31o C, więc było bardzo gorąco. Wskoczyłyśmy do basenu, woda była idealna, czułam jak chłodzi moje ciało. W basenie pływałyśmy i wygłupiałyśmy się. Po jakiś dwudziestu minutach Alan przyniósł na drinki, wtedy dopiero wyszłyśmy z wody. Na dworze spędziliśmy bardzo dużo czasu. Chyba całe popołudnie i wieczór. Około godziny 1930, Alan zaproponował nam czybyśmy się chciały pójść na jakąś imprezę. W końcu była sobota wieczór, to czemu nie. Zgodziłyśmy się. Od razu szłyśmy się szykować. Poszłam na górę, wzięłam prysznic i umyłam włosy bo miałam całe od chloru. Po jakiś dwudziestu minutach byłam gotowa. Zrobiłam mocniejszy makijaż, który wyglądał tak:



 fryzurę zrobiłam taką: 



Gdy skończyłam poszła do pokoju i wybrałam ubrania w których pójdę na imprezę. Wybrałam tą sukinkę: 

i te buty:



Do tego wzięłam jeszcze małą czarną torebkę. Po jakieś godzinie byłam gotowa, Magda też. Więc mogliśmy wyjść już na imprezę. Pod dom podjechała taksówka. Wsiedliśmy i po jakiś piętnastu minutach byliśmy przed najlepszym klubem w Barcelonie. To tutaj zawsze bawią się wszystkie gwiazdy, tak przynajmniej powiedział mi Alan.  
-------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim! Jest już 2 rozdział. Chciałam was bardzo przeprosić, że tak długo czekaliście. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Czekam na komentarze. ^.^
8 kom.= 3 rozdział. :) 

3 komentarze:

  1. Cudowny. <3 Coś czuję, że na tej imprezie się coś wydarzy! ^^ Czekam na next. :*.

    OdpowiedzUsuń
  2. Imprezka :D haha
    Cudny, czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń