*...*
Wzięłam
z pokoju telefon i od razu zeszłam na dół. Wyszłam z domu i
poszłam z stronę Magdy, która właśnie rozmawiała przez telefon.
-Dzwonił
Alan.- powiedziała po chwili.- Właśnie chce podpisać umowę na
ten budynek.
-To
chyba dobrze, nie?- zapytałam.
-Pewnie,
że dobrze.- odpowiedziała.- Gotowa?
-Tak,
możemy iść.- odpowiedziałam.
-Podskoczymy
tylko do sąsiada po Lunę, okey?- zapytała.
-Pewnie,
Luna to ten śliczny lablador?- zapytałam.
-Zgadłaś!
Skąd wiedziałaś?- zapytała zdziwiona.
-Alan
wysyłał mi na facebook'u zdjęcia jakiegoś labladora i tak
pomyślałam, że to ona.- odpowiedziałam.
-Tak
to ona. Moja kochana sunia.- powiedziała Magda.
Po
jakiś dwóch minutach byłyśmy już pod domem sąsiada Magdy i
Alana. Magda poszła po psa, a ja nie musiałam czekać na nią długo
po już po chwili na czerwonej smyczy miała Lunę. Poszłyśmy więc
na spacer. Szłyśmy uliczkami Barcelony, aż doszłyśmy na plażę.
Szłyśmy brzegiem morza, a Luna biegała w wodzie. Dużo też
rozmawiałyśmy na temat moich studiów. Nie wiedziałam na co się
zdecydować, ale mam jeszcze trzy miesiące na wybór. Rozmawiałyśmy
też o pomyśle na klub fitness. Magda opowiedziała mi jak to
wszystko będzie wyglądać. Rozmawiałyśmy tak chyba z dwie
godziny, aż w końcu powiedziałam:
-Usiądźmy
na chwilę.
-Okey.-
odpowiedziała Magda.
Usiadłyśmy
na piasku, ja wzięłam telefon i zrobiłam kilka fotek tego pięknego
widoku.
-Jak
tu pięknie.- rzekłam.
-No
i to bardzo, ciesze się, że to tu się przeprowadziliśmy.-
powiedziała.
-Dobrze
wam tu będzie.- dodałam.
-Mam
nadzieję.- odpowiedziała.
-Na
pewno tak będzie, tylko teraz pomyślcie nad ślubem.- powiedziałam.
-Tak
jasne, Alan i ślub. Już to widzę.- powiedziała Magda i zaczęła
się śmiać.
-No
ja też sobie tego nie wyobrażam, ale kto to wie.- odpowiedziałam i
też zaczęłam się śmiać.- Zbieramy się?
-Pewnie,
chodzimy tu już chyba z dwie godziny.- powiedziała.
-Która
w ogóle jest?- zapytałam.
-Dokładnie.-
spojrzała na ekran telefonu- 1231.- odpowiedziała.
-Yhym..
Szybko to zleciało.- odpowiedziałam.
-No
i to bardzo.- odpowiedziała.- To co idziemy już do domu?
-No
chodźmy.- odpowiedziałam.
W
drodze powrotnej Magda zaproponowała mi, żeby razem z nią wybrać
sprzęt i inne rzeczy do klubu. Zgodziłam się. Zaplanowałyśmy, że
jutro pojedziemy i zobaczymy sprzęt. Rozmawiałyśmy długo. Po
jakiś czterdziestu minutach byłyśmy już w domu. Weszłyśmy i od
razu poszłyśmy do salonu.
-Jajku
ale ona brudna.- powiedziała Magda, patrząc na Lunę.- Chyba pójdę
ją wykąpać.- zasugerowała.
-No
idź, nie będzie wam domu brudzić. To może ja dzisiaj zrobię
obiad?- zapytałam.
-Pewnie.
A co będzie?- zapytała.
-Zobaczymy
co macie w lodówce.- odpowiedziałam.
-Coś
tam mamy.- zaśmiała się Magda i poszła z Luną na górę.
Ja
za to poszłam do kuchni. Otwarłam lodówkę, zobaczyłam piersi z
kurczaka i od razu je wzięłam. Od razu wiedziałam co zrobię. Po
jakiś 30 minutach Magda wykąpała już psa i zeszła na dół. Ja
kończyłam obiad.
-Ale
tu pięknie pachnie. Co gotujesz?- zapytała.
-Zobaczysz.
Zrobię tylko sałatkę i możemy jeść.- odpowiedziałam.
-A
Alan? Nie czekamy na niego?- zapytała.
-Alan
jest na ogródku, rozmawia z kimś przez telefon.- odpowiedziałam.
-Aha.
Pójdę do niego.- powiedziała i poszła do mojego brata.
Ja
zaczęłam robić sałatkę. Po dłużej chwili byłam gotowa.
Zaczęłam rozkładać talarze, szklanki i sztućce na stół,
dodałam jeszcze serwetki. Akurat gdy skończyłam Alan i Magda
weszli do jadalni.
-Mmm.
Ale tu pachnie.- powiedział Alan.- Nie mów że zrobiłaś te
pysznego kurczaka.
-Właśnie
tak.- odpowiedziałam.
Usiedliśmy
do stołu. Nałożyłam Alanowi i Magdzie sałatkę i kurczaka.
Później sama sobie nałożyła m i zaczęliśmy jeść. Po jakiś
trzydziestu minutach skończyliśmy. Musiała im bardzo smakować bo
nic nie zostało.
-Było
pyszne. Dziękuję.- powiedziała Magda.
-Na
zdrowie.- odpowiedziałam.
-A
ja nie mam słów, żeby to opisać. To było rewelacyjne.-
powiedział Alan.
-Cieszę
się, że wam smakowało.- odpowiedziałam.
-To
ja pozmywam, a wy idzie sobie do ogrodu.- powiedział Alan.
-No
dobra to idziemy.- powiedziała Magda.- Idziemy do basenu?
-Pewnie.
Tylko pójdę na górę i się przebiorę w strój.- powiedziałam.
-No
ja też idę.- powiedziała Magda.
Razem
poszłyśmy do góry. Ubrałyśmy stroje, ja wybrałam ten:
i
po dziesięciu minutach zeszłyśmy na dół. Od razu poszłyśmy do
ogrodu. Na dworze było 31o C, więc było bardzo gorąco.
Wskoczyłyśmy do basenu, woda była idealna, czułam jak chłodzi
moje ciało. W basenie pływałyśmy i wygłupiałyśmy się. Po
jakiś dwudziestu minutach Alan przyniósł na drinki, wtedy dopiero
wyszłyśmy z wody. Na dworze spędziliśmy bardzo dużo czasu. Chyba
całe popołudnie i wieczór. Około godziny 1930, Alan
zaproponował nam czybyśmy się chciały pójść na jakąś
imprezę. W końcu była sobota wieczór, to czemu nie. Zgodziłyśmy
się. Od razu szłyśmy się szykować. Poszłam na górę, wzięłam
prysznic i umyłam włosy bo miałam całe od chloru. Po jakiś
dwudziestu minutach byłam gotowa. Zrobiłam mocniejszy makijaż,
który wyglądał tak:
fryzurę zrobiłam taką:
Gdy skończyłam
poszła do pokoju i wybrałam ubrania w których pójdę na imprezę.
Wybrałam tą sukinkę:
i te buty:
Do
tego wzięłam jeszcze małą czarną torebkę. Po jakieś godzinie
byłam gotowa, Magda też. Więc mogliśmy wyjść już na imprezę.
Pod dom podjechała taksówka. Wsiedliśmy i po jakiś piętnastu
minutach byliśmy przed najlepszym klubem w Barcelonie. To tutaj
zawsze bawią się wszystkie gwiazdy, tak przynajmniej powiedział mi
Alan.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim! Jest już 2 rozdział. Chciałam was bardzo przeprosić, że tak długo czekaliście. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Czekam na komentarze. ^.^
8 kom.= 3 rozdział. :)
8 kom.= 3 rozdział. :)





Cudowny. <3 Coś czuję, że na tej imprezie się coś wydarzy! ^^ Czekam na next. :*.
OdpowiedzUsuńImprezka :D haha
OdpowiedzUsuńCudny, czekam na next ;)
Świetne czekam na next
OdpowiedzUsuń